Loża Ekspertów
|
|
| Wpisał: Patryk Sochan | ||||
| 08.02.2010. | ||||
| Koniec nadziei Arsenalu ?! | ||||
|
W niedzielne popołudnie na Stmaford Bridge doszło do spotkania kolejki, ligowego hitu. Arsenal po ciosie w serce na Emirates Stadium z Manchesterem United, zainkasował cios w umysł, który chyba zakończy generowanie pozytywnej energii, walki i nadziei.
Przed sezonem nikt nie dawał większych szans na włączenie się Arsenalu do walki o mistrzostwo. Do kluczowych momentów dla Kanonierów, czyli ostatnich dwóch spotkań, można było się z tą opinią nie zgadzać. Teraz jednak zarówno United jak i w niedziele Chelsea unaoczniły i dogłębnie obnażyły wszystkie braki piłkarzy Arsenalu pokazując, że czas Arenalu jest wciąż odległy. Konfrontując go z wymienionymi zespołami wyraźnie widać jak duża jest przepaść dzieli zespół z Emirates do czołowej dwójki kraju. Co ciekawe nie chodzi już tutaj o jakiś słabszy dzień, bo Arsenal popełnił znów praktycznie te same błędy co w meczu z Czerwonymi Diabłami. The Blues nie dali żadnych, nawet iluzorycznych szans piłkarzom Wengera potwierdzając ostatecznie to, co wiadome było po końcowym gwizdku meczu z United niszcząc w gruz wszelkie nadzieje Arsenalu. Porażka ta może w dramatyczny sposób zakończyć pewien etap. Nie mówię tutaj o pożegnaniu się z trenerem, bo tego nie wie nikt, ale po dwóch takich porażkach na pewno znów odżyją spekulacje na temat jego odejścia, w co nie mam zamiaru się mieszać, ale o przyszłości chociażby Fabregasa, czyli mózgu drużyny, który prawdopodobnie straci cierpliwość. Smutek budzi tu głównie praca jaką wykonał i wykonuje Wenger. Nie kontynuuje chlubnej i pełnej splendoru doświadczenia kariery jak Ferguson, czy wielkich pieniędzy i zbudowanej, dostępnej bazy jaką posiadał Ancelotti, ale buduje praktycznie od zera. To w pewnym sensie schyłek niesłychanej idei Arsenalu, budowania drużyny od podstaw. Choć do końca sezonu jeszcze dużo czasu, to niestety znów czegoś zabrakło i to bardzo niewiele w perspektywie całościowym walki o fotel lidera. Zabrakło szczęścia, pewności siebie, a różnice klas pokazały ostatnie dwa spotkania. Przypomnijmy – Chelsea pokonała Arsenal 2:0, a The Blues lepsi byli w każdej formacji. Świetny mecz zagrał Ashley Cole, zwycięskie bramki znów strzelał Drogba, a Petr Cech tym razem był pewnym i kluczowym punktem między słupkami. W piorunującym stylu rozpoczęła się sobota od elektryzującego spotkania w Liverpoolu, gdzie na Anfield zmierzyli się piłkarze Beniteza oraz Moyesa. Spotkanie nie było jakimś wielkim widowiskiem, bo nie można było spodziewać się finezji i polotu, gdyż drużyny nastawione były się na walkę bark w bark od początkowego gwizdka. Nie zabrakło siłowej walki, hektolitrów potu zostawionego na murawie oraz krwi. W rywalizacja w derbach Meryside jak poprzednio w historii nie mogło zabraknąć czerwonej kartki. Już w 34 minucie meczu boisko opuścił Kyrgiakos. Wydawało się, że prowadzący to spotkanie Martin Atkinson, nieskory do dawania czerwonych kartek skrzywdził gospodarzy. Jednak gdyby nie osłabienie, piłkarze Beniteza nie wygraliby jedną, ale z pewnością kilkoma bramkami więcej. To właśnie The Reds byli zespołem lepszym, nawet pomimo grania w dziesiątkę. Pod koniec spotkania sytuacja boiskowa się wyrównała, ponieważ murawę za drugą żółtą kartkę opuścił Pienaar. Najwięcej goli zobaczyliśmy na Old Trafford gdzie gospodarze upokorzyli Portsmouth. Ostatnia drużyna ligi w zasadzie upokorzyła się sama, wbijając sobie kolejne samobóje i od wielu meczów kultywując tradycję niewykorzystanych podbramkowych sytuacji i wielkiej ilości nieszczęścia, które nawet pomimo wzlotów, poświęcenia i dobrej gry, ciągną ich do niższej klasy rozgrywkowej. United wygrali pięcioma bramkami, ale po przebiegu spotkania wydaje się, że – tylko pięcioma. Największym zaskoczeniem minionej serii gier, była porażka City na KC Stadium. Piłkarze Browna wzięli się za walkę o uniknięcie degradacji na całego, a ostatnie dobre mecze i wzmocnione morale zaprocentowały zwycięstwem nad zespołem Manciniego. Ciekawe co, myśli sobie teraz Hughes... Podczas 25 kolejki padły tylko trzy remisy i wszystkie w sobotę. Z pośród nich w dwóch nie padła żadna bramka. Takimi rezultatami zakończyły się mecze Boltonu z Fulham i rywalizacji na szczycie pomiędzy Tottenhamem i Aston Villą kończącego sobotni maraton. Po jedno oczko sięgnął też Sunderland, który prawie przegrał z Wigan, a piłkarze Bruce’a ponownie zagrali tragiczne spotkanie. Pewny komplet zainkasował zespół Stoke, nie dając szans swojemu sąsiadowi z tabeli. Ważne zwycięstwo nad West Ham odniósł zespół Burnley, zaś świetną końcówką spotkania popisał się Birminham i przegrywając jedną bramką zdołał wydrzeć Wolves komplet punktów. Zestawienie typów i wyniki:
Tylko zalogowan użytkownicy mogą komentować materiały . Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 |
||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
Najnowsze forum
Sonda
Sonda
- Euroliga: triumf Spartaka, Wisła czwarta 2010-04-12
- LM: kto sięgnie po tytuł? 2010-04-09
- Euroliga: Wisła w Final Four 2010-04-01
- Co się dzieje z Ekstraklasą? 2010-03-24
- Australia Open: triumf S. Williams i Federera 2010-01-29
Aktualności
| poz | drużyna | m | gole | Pkt. |
| 1 | Chelsea Fc | 3 | 14:0 | 9 |
| 2 | Arsenal | 3 | 9:2 | 7 |
| 3 | Manchester United | 3 | 8:2 | 7 |
| 4 | Aston Villa | 3 | 4:6 | 6 |
| 5 | Bolton Wanderers | 3 | 5:3 | 5 |
| 6 | Birmingham City | 3 | 6:5 | 5 |



